niedziela, 8 kwietnia 2018

Rusz się z miejsca!

Cześć cześć! Miło Was znowu widzieć!

Ale ten czas leci, prawda? Dopiero co wchodziliśmy w Nowy Rok. Pamiętam to, jakby to było wczoraj! Pamiętam dokładnie co tego dnia robiłam, z kim go spędzałam, pamiętam miejsca, w jakich byłam. Tymczasem już weszliśmy w kwiecień, już mamy wiosnę, dni znowu robią się dłuższe a słońce zaczyna przygrzewać coraz bardziej. 

Ostatnim razem wspominałam o postanowieniach noworocznych. Przyznajcie tak całkowicie szczerze, spełniacie je? Ponieważ u mnie wygląda to trochę inaczej. Mianowicie... Bardzo długo nad nimi pracowałam. Spędziłam godziny robiąc rachunki sumienia, zastanawiając się, co będzie bardziej a co mniej realne, dopisywałam i wykreślałam kolejne rzeczy z mojej listy. Do jakich wniosków doszłam? 

Inspirując się jedną stroną w internecie stworzyłam swoją własną Bucketlist - listę rzeczy, które mam nadzieję spełnić w swoim życiu, a nie tylko w bieżącym roku. Jeśli jesteście nią zainteresowani, znajdziecie ją w zakładce "Bucketlist" Znajdują się na niej różne pozycje, od tych najprostszych i najłatwiejszych do zrealizowania, po takie wymagające czasu, poświęcenia i samozaparcia. A to wszystko dlatego, że chciałabym wnieść trochę radości w swoje jak do tej pory szare i nudne życie. Chciałabym sprawdzić, a jednocześnie udowodnić samej sobie, że chcieć - to móc. Chciałabym również podzielić się tą radością z Wami, pokazać, że nawet to, co wydaje się nierealne jest do spełnienia, jeśli tylko jest to naszym marzeniem. Czy mi się uda? Tego nie wiem. Nie wiem czy spełnię choć jedno z długiej listy pragnień. Ale choćbym miała wypełnić i jedno, to będzie cudowne - bo to w końcu spełnione marzenie. 

Listę wciąż zmieniam, raczej dodaję niż usuwam. Im więcej radości w życiu, tym lepiej :)

Stąd właśnie blog - takie małe miejsce, w którym będę mogła uwieczniać swoje sukcesy i porażki, dzięki któremu sprawdzę, jak (i czy w ogóle) mi to wychodzi. Zacznijmy razem wypełniać postanowienia. Niech przestaną być tylko słowami, a zaczną być czynami. Mam nadzieję, że następnym razem usłyszymy się przy spełnionym marzeniu.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

New year, new me

Uwielbiam początki roku! 

A właściwie "roków" wszelakich. Roku kalendarzowego, szkolnego, akademickiego, każdego! Jednak mimo wszystko ten kalendarzowy należy do tych najbardziej magicznych - oczywiście według mnie. Czy to nie jest wspaniałe, wyobrażanie sobie nadchodzących miesięcy, poczucie nadziei na lepszy czas, który - chcąc nie chcąc - towarzyszy większości z nas? Tworzenie wielkich, cudownych planów, pozwolenie sobie na odrobinę marzeń?

Jest to coś, co lubię najbardziej. Co? Postanowienia! Wiem, że wśród nas jest bardzo dużo przeciwników "głupich postanowień noworocznych", no bo co może się zmienić? Moja marzycielska natura nie pozwala mi na kierowanie się dewizą "new year, same shit". Styczeń od zawsze daje mi wielkiego kopa do działa, mnóstwo motywacji i pełno entuzjazmu. Postanowienia czasami uda mi się spełnić a czasami nie. Ale sama droga do ich spełnienia to niesamowite szczęście samo w sobie. 

A Wy jakie macie postanowienia? :)


Szczęśliwego Nowego Roku!

sobota, 28 października 2017

Oh no, not you again


Tak naprawdę nie wiem, jak powinien wyglądać ten pierwszy (być może najważniejszy) post na blogu. Czy powinnam tu napisać o sobie, czy może o tym, dlaczego zdecydowałam się na bloga? A może jakiej tematyki powinniście się tutaj spodziewać?

Jakkolwiek to nie zabrzmi, ostatnio w moim życiu nastąpiło dziwne apogeum, seria niefortunnych zdarzeń. Nie wiem, czy to była zwyczajna chandra, przesilenie wiosenne czy niskie ciśnienie. Trwało to kilka miesięcy, podczas których byłam nie do zniesienia. Nie potrafiłam się cieszyć, nie chciałam czuć szczęścia. Zarażałam tą chandrą całe moje otoczenie, co było niezdrowe zarówno dla innych, jak i dla mnie. 
Z pomocą przyszła mi wypowiedź jednego mężczyzny zasłyszana przypadkiem w telewizji. Mówił on o marzeniach i szczęściu. O tym, by czerpać z życia pełnymi garściami. Brzmi to na coś bardzo błahego, jednak w tamtym momencie to było wszystko czego potrzebowałam. Odpowiedź na pytania ostatnich miesięcy odnalazła się sama.

Choć jakiś czas myślałam o założeniu bloga, do zrobienia tego pchnął mnie nie tylko tamten wykład. Zrobił to też jeden z blogów Tumblr'a, którego kiedyś byłam fanką, ale o którym już dawno temu zapomniałam. Pewnie też większość z Was chciałaby coś zmienić w swoim życiu - przestać stać w miejscu, zrobić coś nowego, coś dla siebie i coś dla innych. Każdy z nas chce spełniać swoje marzenia.
Moja głowa otworzyła się na milion nowych pomysłów, serce i rozum od razu postanowiły ruszyć do działania.
I oto jestem. I chciałabym, aby ten blog był moją podporą, moją motywacją, kiedy wszystkiego mi się odechce oraz kiedy zwątpię. A także dowodem na to, że potrafię. Pamiątką wszystkiego, co w czasie jego prowadzenia zrobię. 



Bo jeśli nie dziś, to kiedy?